Koronawirus nie zatrzymał rozpędzonej mieszkaniówki

Koronawirus nie zatrzymał rozpędzonej mieszkaniówki

Wbrew wcześniejszym spekulacjom, pandemia nie miała wpływu na rynek mieszkaniowy w całym 2020. Wszystko wskazuje na to, że podobnie będzie również w tym roku. Deweloperzy uruchamiają coraz więcej projektów, na rynku pojawiają się nowe inwestycje i nic nie zapowiada tego, że ceny lokali spadną, wprost przeciwnie - czekają nas spore wzrosty.

Rok ze wzrostami cen

Jak podaje NBP, w IV kwartale 2020 roku w siedmiu największych miastach średnia cena transakcyjna mieszkania od dewelopera wzrosła o 7,5 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim. Tradycyjnie najwięcej trzeba było zapłacić za mieszkanie w Warszawie, mkw. był to wydatek rzędu 10 762 zł, co oznacza wzrost o 8 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Drugim najdroższym miastem był Gdańsk z ceną 9 401 zł za mkw.

Mieszkania z rynku pierwotnego poszły tam w górę aż o 10 proc. w skali roku. Na kolejnym miejscu znalazł się Kraków. W IV kwartale 2020 roku cena za mkw. w stolicy Małopolski kształtowała się na poziomie 8 685 zł, co oznacza wzrost o 5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2019 roku. We Wrocławiu za mkw. trzeba było zapłacić 8 233 zł (wzrost o 8 proc. r./r.), w Gdyni 8 133 zł (wzrost o 1 proc. r./r.), w Lublinie 6 849 zł (wzrost aż o 15 proc. r./r.), a w Łodzi 6 624 zł (wzrost o 10 proc. r./r.).

Wpływ na dobrą kondycję rynku mieszkaniowego w całym ubiegłym roku miały historycznie niskie stopy procentowe, które zachęcały do kupowania mieszkań na kredyt. Wielu klientów biznesowych wobec rosnącej inflacji, a tym samym nieopłacalności lokat bankowych, poszukiwało alternatywnych źródeł deponowania kapitału, wśród których prym wiodły nieruchomości, zwłaszcza te zlokalizowane w centralnych częściach miast, które są towarem deficytowym, a ich cena z biegiem lat rośnie.

Rynek czekają rekordy

Luty okazał się kolejnym miesiącem dynamicznego wzrostu wydanych pozwoleń na budowę (ponad 27 tys.). Deweloperzy uzyskali 18 tys. pozwoleń i jest to trzeci najlepszy wynik w historii. Łącznie w styczniu i w lutym 2021 r. wydano ich już ponad 50 tys., co oznacza wzrost o 35 proc. w relacji rok do roku. Sami deweloperzy uzyskali ponad 33 tys. decyzji administracyjnych, a więc o 42 proc. więcej niż w tym samym okresie w roku poprzednim.

Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, zwraca uwagę, że statystyki dotyczące nowych pozwoleń na budowę są nadal bardzo wiarygodnym parametrem służącym ocenie potencjału popytowego w przyszłości. W normalnych warunkach rynkowych są to wyniki ponadprzeciętne, które świadczą o optymizmie deweloperów na temat koniunktury sprzedażowej przynajmniej w perspektywie roku bieżącego oraz przyszłego, co może zwiastować rekordowy powrót popytu na nowe mieszkania (RynekPierwotny.pl).

Mieszkania będą jeszcze droższe

PZFD przewiduje, że w 2021 roku będziemy mieć do czynienia z dalszymi kilkuprocentowymi wzrostami cen mieszkań, które wynikają głównie z wyższych kosztów budowy spowodowanych  m.in. nowymi normami efektywności energetycznej budynków. Eksperci wskazują również, że pod presją będzie nadal podaż, gdyż wciąż brakuje działek budowlanych.

Innym powodem, dla którego ceny mieszkań nadal będą rosły, są zmiany podatkowe obciążające spółki komandytowe, a w takich funkcjonuje większość inwestycji realizowanych przez deweloperów. Kolejnym bodźcem wzrostu cen mieszkań, może być wejście w życie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego, który wpłynie zwłaszcza na wzrost cen nieruchomości budowanych z otwartych rachunków powierniczych.

Wszystkie powyższe przesłanki wzrostu cen nowych mieszkań, a także optymistyczne doniesienia dotyczące nowych pozwoleń na budowę, utwierdzają w przekonaniu, że rynek nieruchomości mieszkaniowych jest odporny na kryzys wywołany pandemią, a inwestowanie w nieruchomości to jedna z najlepszych lokat kapitału.

Jeśli zastanawiasz się nad zakupem mieszkania w celach inwestycyjnych, zapraszamy do kontaktu biuro@sento.pl.

Zachęcamy również do przeczytania naszego poprzedniego wpisu: W jakie mieszkanie zainwestować w Krakowie?